Lifestyle

Co za zbieg niesprzyjających okoliczności… Jak wygrzebać się z dołka?

Ostatnio taki dołek zaliczyłam. Myślałam, że nie może być gorzej, a jednak… Znacie to? Jak się z tego podnieść? Grunt to pozytywne nastawienie. Opowiem wam na swoim przykładzie.

Co mnie ostatnio zdołowało?

Właśnie kończę mój urlop macierzyński. Po ponad 1,5 rocznej ‚labie’ będę musiała wrócić do pracy, wstawać rano przed szóstą (!), żeby wybrać dziecko, by tata je odwiózł do żłobka, pracować po 8 godzin dziennie, po czym lecieć z wywieszonym jęzorem, by odebrać stęsknioną córkę… Ale taka kolej rzeczy, każda kobieta to przechodzi…. Wszystko by grało, gdyby nie fakt, że do tej pracy wracam na zaledwie 3 miesiące i muszę szukać nowej. Co za cudowna wizja przed osobą w obcym kraju, bez znajomości języka… no comment. Ale też i nie to mnie totalnie załamało. Dobiła mnie informacja od najemców naszego mieszkania w Warszawie – wypowiadają umowę. Oczywiście pierwsza myśl, ja pierniczę, nie mogło to poczekać, aż znajdę nową pracę? Totalny dół i wizja klepania biedy, opłacania dwóch mieszkań bez mojej wypłaty. Najs. Poszłam spać. I obudziłam się pełna energii i pozytywnego nastawienia. Bo nie ma nic gorszego niż roztrząsanie tego co się stało. Nie mam na to wpływu, decyzje zostały podjęte, czasu nie cofnę. Nie pozostaje mi nic innego jak zaakceptować daną sytuację i przejść do działania.

Jak obrócić zbieg niesprzyjających wydarzeń w coś pozytywnego?

Słuchajcie, ja zawsze podchodzę do zmian, którymi niewątpliwie są nowa praca i nowi najemcy, jak do okoliczności, które stwarzają dla nas nowe możliwości. Wiadomym jest, że wymaga to od nas poświęcenia czasu, energii, przygotowań, ale efekt może nas zaskoczyć. I tak było w moim przypadku. Efekt zaskoczył mnie totalnie.

W pierwszej kolejności zajęłam się sprawą prostszą i szybszą do załatwienia – czyli nowi najemcy. Ponieważ poprzedni mieszkali u nas aż 4 lata, musiałam zorientować się na nowo w cenach mieszkań. I tu miłe zaskoczenie, ceny najmu sporo wzrosły. Musieliśmy szybko wystawić ogłoszenie, zaplanować przyjazd do Polski niemalże natychmiast i umówić się z kilkoma obiecującymi osobami. Spodobali się nam już pierwsi z nich. Następnego dnia umowa podpisana i sprawa załatwiona. Przy okazji naszej wycieczki Maja miała okazję spędzić dwa dni z babciami! Wszyscy zadowoleni wróciliśmy do Hamburga. Tuż po przyjeździe czekała mnie pierwsza rozmowa o pracę (wysłałam tylko jedno (!) cv przed wyjazdem). Mam już spore doświadczenie, więc dokładnie wiem co chcę robić i w czym czuje się dobrze. Oferta nie była moją wymarzoną, ale pomyślałam – spróbuję. Jeżeli mi nie pójdzie, to będę przynajmniej wiedziała, jakich pytań należy się spodziewać na kolejnej rozmowie. Druga sprawa jest taka, że przecież zmiana pracy równa się zmiana zarobków na wyższe. I o takie poprosiłam na rozmowie. Wróciłam niestety niezadowolona, poległam. Ale spoko, nic się nie dzieje, lepiej przygotuje się do kolejnej. Już za dwa dni dzwoni telefon, widzę, że od rekruterki. I znowu myśl: taka szybka decyzja, więc pewnie porażka na całej linii. Wyobraźcie sobie, że kobieta mówi mi, że nie znaleźli nikogo na to stanowisko, ja również go nie dostanę, ale szef tego działu chce mnie widzieć w swoim zespole i specjalnie dla mnie otworzy inne. Nogi się pode mną ugięły. To stanowisko, które mi zaproponowano, jest dokładnie takie, jakie chciałam, idealne. Co za fart, szczęście i nie wiem co jeszcze. Można chcieć czegoś więcej? W tej komfortowej sytuacji, mając już najemców i nagraną pracę (to wszystko stało się w ciągu jednego tygodnia!) stwierdziłam, że do obecnej wrócę na 3/4 etatu, aby skrócić córce żłobek i zrobię 1 miesiąc wakacji pomiędzy skończeniem starej, a rozpoczęciem nowej pracy. Chyba zaraz otworzę oferty biur podróży. Totalny lajt.

Widzicie jak szybko można odwrócić negatywny zbieg wydarzeń? Potrzebna tylko mobilizacja, organizacja, siła do działania i absolutnie pozytywne nastawienie.

 

Tagged , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *