Parenting

Dziadkowie – nieoceniona pomoc dla rodziców i piękne źródło dziecięcych wspomnień

Muszę się z wami podzielić pewną refleksją, bo może nie doceniacie mając to na co dzień. Mówię o dziadkach na wyciągnięcie ręki.

Przenosząc się do Hamburga zostawiliśmy nasze rodziny i znajomych w Polsce. W Hamburgu jesteśmy sami jak palec, a naszą „rodzinę” tworzą znajomi. Tutaj chwilę muszę poświęcić naszym sąsiadom z bloku naprzeciwko, bo spadli nam z nieba tuż po przeprowadzce. I tak już 4 lata (tak to już 4 lata!!) się znamy i przyjaźnimy. Nasze córki chodzą do tej samej grupy żłobkowej, tatusiowie wybierają się na wspólne popołudniowe wyprawy z dzieciakami, żeby mamy mogły chwilę odsapnąć, a weekendy możemy spędzać razem, w miłym towarzystwie. Taka nasza polska „rodzina” w Niemczech. Także z tego miejsca dziękujemy za Waszą obecność i pomoc na wielu płaszczyznach.

Ale wracając do meritum, dziadkowie. Wyjeżdżając do Hamburga byliśmy parą, nawet nie małżeństwem. Kto mógł przypuszczać, że zostaniemy tutaj tak długo. Trochę nieświadomie, bo kto myślał wtedy o dzieciach, a jednocześnie z wielkim bólem serca zostawiliśmy swoich rodziców. Chyba dwa lata zajęło mi przystosowanie się do tej odległości i do faktu, że nasze spotkania będą o wiele rzadsze. Ale teraz, kiedy Maja tak bardzo cieszy się na widok babci i dziadka jest mi strasznie przykro, że nie ma ich na co dzień. Wiecie jakie ja mam piękne wspomnienia? Chyba nawet nigdy im tego nie mówiłam. Tu najdalej sięgam pamięcią: Pamiętam jak kładłam się z dziadkiem na łóżku, a on śpiewał mi wojenne piosenki. Albo gdy babcia uczyła mnie rysować i pisać przy stole w salonie, czy bawiłam się jej maszyną do szycia i otwierałam magiczną szufladkę z milionem skarbów w postaci guzików i zamków błyskawicznych. Pamiętam biblioteczkę w pokoju dziadka i książkę o różnych gatunkach ptaków z mnóstwem kolorowych zdjęć. Z kolei dziadkowie, rodzice mojego taty, mieszkali na wsi. Jaka to frajda dla malucha być na wsi!! I mieć możliwość zabawy z tymi wszystkimi zwierzętami! Koty, psy, krowy, konie, kury, gołębie, itd. Pamiętam też jak lubiłam przesiadywać u dziadków w drewnianym domu. Wszystko było takie magiczne, stare i skrzypiące. Babcia zawsze miała dla mnie gorzką czekoladę, koniecznie Wedlowską Deserową, którą wyciągała z komody w kuchni. Zawsze z wkładką za sreberkiem. Dom był dla mnie jak labirynt z przechodnimi pokojami. I ten ciepły piec. Zawsze podziwiałam dziadków, gdy rozpalali w piecu. Magia, której nie doświadczałam w domu… I tak sobie myślę, jakie wspomnienia będzie miała moja córka? Nie chcę jej tego odbierać…

Kilka dni temu wróciliśmy z nad morza, taki spontaniczny wypad z dziadkami. Było idealnie. Maja chętnie zostawała z nimi sama, jeździła na długie spacery, a my mogliśmy odsapnąć. Jednego dnia poszliśmy z Pawłem na plażę, gazety, napoje, chrupki, kocyk, słońce, szum morza. Leżałam i czułam się tak jak wtedy, gdy jeździłam z rodzicami na wakacje do Sianożęt będąc jeszcze dzieckiem. I tak odpoczywałam. Jak dziecko. Jak 15 lat temu…

Dlatego, z tych dwóch powodów i pewnie jeszcze setki innych, doceńmy obecność rodziców i teściów, dbajmy o wspólne relacje. A wasze dzieci wam kiedyś za to podziękują.

Tagged , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *